Wiersze

TCHNIENIE

Coś nagle tchneło
Życie dostałeś
Gdy Cię nie było
Niczego nie miałeś
Tak jest przepięknie
Prawie jak w Niebie
Cały ten świąt
Należy do Ciebie
Jest w Tobie siła
Choć inni by chcieli
Lecz oni tyle
Szczęścia nie mieli
Lecz najważniejsze
To właśnie dla Ciebie
Wolność i wola
Należy do Ciebie
Nie idż na skróty
Podejmij wyzwanie
Serce jest Twoje
Puki nie stanie
Warto pomyśleć
Nim ruszysz w drogę
Bo kiedyś powiedżą
Dalej nie mogę

Czy będą spocone
Czoło i skromnie
Lecz najważniejsze
Co niosą Twe dłonie

POTĘGA

Patęga z nicości istotę formuje
Skrajnością i mocą kształty buduje
Wichry otchłani przejmują swe cele
Gniatą l miarzdzą co słabe i wiele
Próżność pustotę sieje dokoła
Robi się błogo nie pocom się czoła
Lecz jest taka moc co płonie rozkwita
Istotę zniszczoną w obcięcia
chwyta
Źródła nadzi płyną prawdziwe
Obmyją wyleczą co godne i żywe
Wygrany przegrany łzy tylko i znoje
Nie morzesz uwierzyć że to nie twoje
Czas się zatrzymał choć jest niedokończony
Znikają ukryte czarne zasłony
Co teraz widzisz co teraz czujesz
Choć już zapóźno czy teraz pojmujesz

Człowiek

 

Choć wiele istot ludzkich na świecie
Nie każdy z nich zostanie człowiekiem
Nie ta odwaga gdy  sięgasz do broni
Lecz własnym ciałem innych zasłonisz
Nie tym bogactwem pieniądze świata
Zobacz w człowieku  siostrę i brata

Ile miłości w twym życiu dostałeś
Pomyśl czy wszystko Innym rozdałeś
Innych potrafisz łatwo ocenić
Dlaczego życia własnego nie zmienisz
Zasady są proste lecz je lekceważysz
Duma i pycha wartość przeważy

Jedna chwila

Jeden dzień co zmienia serca bicie
Jedna chwila w której kochasz ponad życie
Jedno słowo co w pamięci pozostaje
Jedno serce które miłość Tobie daje
I jedna jesteś Ty

Kim jesteś

Kim jesteś że każesz błądzić przez miłość, szaleństwo i łzy
Kim jesteś że łączysz i dzielisz pozostawiając
cierpieniem zranione dni
Kto dał ci prawo stawiać na granicy szczęścia i cierpienia
Kto dał ci prawo stłumić głos serca i rozwiać marzenia

Miłość

Miłość nie pali, nie zrywa, nie topi
Poznaj miłość, odkryj i prztul
Od lat mieszka z nami
I nie bój się
Ona też się boi

Nagroda

Po nocy pięknej jak sen
Ranek się wzbudzi i wstanie dzień
Dzień, który obudzi  ten piękny świat

Mam Cię w ramionach
Nie tylko w mych snach
Tęsknota miłości schodzi już z dróg
Dziś dał mi Ciebie jedynie sam Bóg

Serce

Zabrałaś mi bezsens, życiową trwogę
Zabrałaś próżność i pustą mą drogę
A wzamian dałaś miłość i słońce
Usta niewinne i serce gorące
Czułoś i lekkość co nie czuć, nie słychać
I czyste powietrze, znów mogę oddychać
Życie za krótkie i się nie wypłacę
Biorę i biorę i wciąż się bogacę
Oddam Ci czyste me serce i proste me słowa
I serce dla Ciebie co kocha od nowa
Już obiecuje więcej nie zranie
Ono jest Twoje póki nie stanie

Smak życia

Stłumione uczucie wciąż  budzi się żywe
Nie daje zapomnieć że jest prawdziwe
Za nim tęsknota rani, boli oddać wolność mi nie pozwoli

Tylko nadzieja do snu mnie tuli
Bym chociaż w snach mógł Cię przytulić
Jednak dziękuję że Cię poznałem
Bo dzięki temu smaku życia zaznałem

Testament

Po nocy pięknej jak sen
Ranek się wzbudzi  i wstanie dzień
Dzień który obudzi Ciebie ze snu
A mnie już obudzi jedynie sam Bóg

Ty i ja

To nic że Ty
To nic że ja
Granice nie dzielą
Bo jedno bicie
Choć serca dwa

Tylko Ona

Tak piękna jak promień wschodzącego słońca
Jak tęcza na niebie błyszcząca
A cicha niby stokrotka wśród kwiatów na łące
Którą tulą krople rosy lśniące
Delikatną  niteczką babiego lata
Tak piszę i czuję bo taka jest właśnie Beata

Wybacz mi

Zgubiłeś wartość tak cenną i cichą
Nie wiesz co cenić bo serce twe błądzi
I dokąd biegniesz sens życia gubisz
Zraniony lecz bólu nie czujesz
Bo to już nie Ty, nie twoje uczucie
Szukaj, odnajdziesz samego siebie
Znów będziesz sobą
Lecz choć wybaczać już umiesz
Do życia dłonie wyciągasz
Tobie już nikt nie wybaczy

Wszystko

Porwię cię w nocy
Oddam o świcie
Ukradnę Tobie caluśkie życie
A wzamian oddam Ci moja dziewucho
Czyste spragnione moje serducho

Zabiorę Twoje wszystkie  marzenia
Oddam Ci moje ciche weschtnienia
Nie próbuj więcej już  protestować
Bo zmienię wszystkie Twoje złe słowa

Ograbię Ciebie z twojej wolności
W imię mej wielkiej, szczerej miłości
Nie patrz bo nie zrozumiem
Bo ja bez Ciebie żyć już nie umiem

Życie

Z miłością w piersiach
w życie ruszałem
głębi tych uczuć nigdy nie znałem
Nie znałem nigdy miłości mocy
ufnie patrzłem w twe piękne oczy

Chociaż mam życie piękne, spełnione
Mam syna, córkę i dobrą żone
To jednak do snu marzenie mnie tuli
Bym jeszcze raz mógł Cię przytulić

Kiedy zakończę tą swoją drogę
Kiedy powiedzą iść już nie mogę
Wtedy mój wzrok tam się zatrzyma
Gdzie stała kiedyś moja dziewczyna

Marek